Tytuł oryginału: The shop on Blossom Street
Wydawnictwo: Harlequin/MIRA
Gatunek: powieść kobieca
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 400
Trzydziestoletnia dwukrotna zwyciężczyni w walce z nowotworem - Lydia Hoffman postanawia wreszcie żyć pełnią życia. Zakłada sklep z włóczkami i pragnie przyciągnąć klientki kursem robienia na drutach. Zapisują się na niego trzy kobiety. Jacqueline Donovan to przedstawicielka klasy zamożnej, która nie może ścierpieć, że jej ukochany jedyny syn ożenił się z "prostaczką" z Południa i będzie miał z nią dziecko. Alix Townsend zapisuje się na kurs tylko po to, by odpracować zasądzone przez sąd godziny społeczne za posiadanie narkotyków. Wydziergane kocyki zamierza przeznaczyć potrzebującym dzieciom. Carol Girard jest właśnie przed trzecią próbą in-vitro. Ma nadzieję, że tym razem się uda i doczekają się razem z mężem upragnionego maleństwa.
Lekcje przebiegają dość opornie. Jacquie i Alix nie mogą na siebie patrzeć, ciąglę sobie dogryzają i aż kipią od wzajemnej antypatii. Każda z pań opanowuje sztukę robienia na drutach w swoim tempie, co także utrudnia prowadzenie zajęć. Kobiety wydają się różnić wszystkim - pochodzeniem, wychowaniem, manierami, charakterem, sposobem postrzegania świata. Łączy je tylko jedno - wspólna pasja.
Co wyniknie z tych spotkań? Jak przebiegną sprawy prywatne bohaterek? Co szykuje im los?
Każdy z rozdziałów przypisany jest konkretnej uczestniczce kursu i ukazuje chwile z jej życia. Poznajemy jej przeszłość, problemy i troski. Możemy wczuć się w jej sytuację. Każda z kobiet ma swoją historię, którą stopniowo wyjawia czytelnikowi. Powieśc dotyka współczesnych tematów, mówi o akceptacji samej siebie i innych, walce z chorobą, potrzebie miłości i posiadania dziecka. Czyta się ją bardzo przyjemnie, a urok Blossom Street i jej mieszkańców wprost oczarowuje.
To moje pierwsze zetknięcie z twórczością Debbie Macomber, bardzo się cieszę, że miałam przyjemność przeczytać dzieło tej autorki, które zdecydowanie mnie zaciekawiło i wciągnęło. Już sama okładka książki mnie do siebie przyciągała, a jej treść była jeszcze lepsza. Lektura dała mi coś więcej niż tylko chwile relaksu i emocji. Odkryłam w sobie nową pasję - robienie na drutach. Gdy odłożyłam książkę po prostu musiałam sięgnąć po motek włóczki i druty. Coś mnie ogromnie do nich przyzywało. Opanowałam już podstawy i każdego dnia uczę się więcej. Zamierzam niedługo zrobić coś zaawansowanego np. rękawiczki.
W skrócie - powieść jest lekka, niewymagająca, a przy tym nieszablonowa, a zazwyczaj w literaturze tego typu bywa odwrotnie. Przyznam, że wydarzenia kilka razy naprawdę mnie zaskoczyły, gdy już zdawało mi się, że wiem, jak dany wątek się rozwiąże, okazywało się, że wcale nie mam racji.
Sprawdziłam w internecie i okazało się, że "Sklep na Blossom Street" jest pierwszą częścią trylogii. Mam nadzieję, że kolejne tomy ukażą się już niedługo, bo zdecydowanie chcę poznać dalsze losy Lydii, a także jej klientek. Powieść jest wspaniałą lekturą na jesienne i zimowe wieczory, wprowadza w dobry nastrój i poprawia humor. Polecam ją wszystkim paniom w każdym wieku. Jestem pewna, że przypadnie Wam do gustu.
Moja ocena:5/6
Wysoka ocena, więc pewnie się skuszę :)
OdpowiedzUsuńPani Macomber naprawdę fajnie pisze :)
OdpowiedzUsuńKsiążkę czytałam już jakiś czas temu, ale wspominam jej lekturę bardzo miło. Autorka w lekki sposób pisze o poważnych sprawach, ale ich nie trywializuje. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńLektura przede mną. Jednak minie trochę czasu zanim po nią sięgnę. Lista książek w kolejce jest długa ;]
OdpowiedzUsuńZaskoczyłaś mnie tym, że to pierwsza część trylogii... Sklep na Blossom Street to wznowienie, więc może kolejne części też już gdzieś tam zostały wydane?
OdpowiedzUsuńWidzę, że książka zbiera pozytywne recenzje. Jednak ja nadal nie jestem do niej przekonana:)
OdpowiedzUsuńMnie się trochę mniej podobała, niemniej jednak jest naprawdę dobra i przyzwoita :) Tak jak mówisz - na zimowy wieczór idealna.
OdpowiedzUsuńo tej książce jeszcze nie słyszałam, ale juz sama okładka zachęca do przeczytania :)
OdpowiedzUsuńa powiedz czy doleciał mój email z adresem? :) bo nie chciałabym aby wygrana nagroda przeszła mi koło nosa :) pozdrawiam :)
Czytałam już o tej książce, ale jej przeczytanie odłożę na później.
OdpowiedzUsuńMam ogromna ochotę na tę książkę. Kusi mnie bardzo:))
OdpowiedzUsuńPolubiłam tą autorkę. Przeczytam
OdpowiedzUsuń